Ukraińcy wyśmiewają Polskę. „Nie będziemy harować za was”

Od kilku lat pracownicy ze wschodu szturmem podbijają polski rynek. Sprzyja im rozwijająca się gospodarka i… coraz więcej wolnych wakatów. Ukraińcy głównie obsadzają stanowiska pracy w najmniej płatnych branżach. Dotychczas zaciskali zęby i pracowali. Teraz postanowili głośno mówić o wyzysku i szydzić z Polski.

Wielu poważnych polskich przedsiębiorców ceni imigrantów z Ukrainy. Jak mówił niedawno w rozmowie z Super Biznesem Michał Wasilewski z Porozumienia dla Bezpieczeństwa w Budownictwie, nasi wschodni sąsiedzi mają wyższą kulturę pracy oraz lepiej przestrzegają chociażby przepisów BHP.

Niestety, są też tacy pracodawcy, którzy Ukraińców traktują jako tanią siłę roboczą. Według różnych badań płacą im za godzinę od 9 do 13 złotych „na rękę”. Być może na Ukrainie, gdzie jedne z najwyższych średnich zarobków wynoszą niecałe 6 złotych na rękę, to sporo, ale w Polsce to rzeczywiście głodowa pensja.

Dodatkowo tylko w aglomeracji warszawskiej Ukraińcy pracują często po 60 godzin w tygodniu, a prawie połowa imigrantów ze wschodu zatrudniona jest w Polsce „na czarno”. Wielu z nich czuje się wyzyskiwana zwłaszcza, że ma dużo wyższe kwalifikacje (38 proc. Ukraińców w Polsce ma wyższe wykształcenie). W ich imieniu głos postanowili zabrać blogerzy, którzy pokazują jak wygląda rzeczywistość pracy w Polsce.

– Ukraińscy pracownicy nie uratują polskiej gospodarki. Nie będziemy harować za was Polaków i to za minimalne stawki (…) Weźcie sobie pracowników z Indii albo Nepalu – krytykuje sytuację wideobloger z Ukrainy, Roman. – (…) myślałem, że w Polsce jest Europa. Fajna praca z technologiami i nowoczesne życie. Jak trafiłem na budowę to było ręczne noszenie ciężarów bo pracodawca nie miał dźwigu. Zaprawę też trzeba było mieszać łopatą, bo nie było betoniarki – mówi dalej założyciel kanału Bizemigrant, cytowany przez Wirtualną Polskę.

Takich krytykujących życie Ukraińców w Polsce filmów są setki. Najpopularniejsze mają blisko 2 mln wyświetleń. Imigranci ze wschodu w ostrych słowach mówią nie tylko o przedsiębiorcach-cwaniakach, którzy szukają taniej siły roboczej, ale też o zwykłych oszustach, którzy żerują na przyjeżdżających do Polski Ukraińcach. Oferują, że za kilkaset złotych znajdą im dobrą pracę po czym, najzwyczajniej w świecie, znikają z pieniędzmi. Podobne „oskubywanie” Ukraińców z pensji legalnie prowadzą agencje pracy, które w związku z ogromnym zapotrzebowaniem przedsiębiorców na pracowników podniosły prowizje, przez co pracodawcy muszą płacić im więcej, a zatrudnionym mniej.

– Dlaczego polska agencja pracy chce za pośrednictwo odbierać nam część wynagrodzenia? Trzeba skończyć z cwaniactwem. Sami potrafimy znaleźć firmę, która zapłaci dobrą stawkę za godzinę pracy – stwierdza Roman.

Inaczej na to wszystko patrzy Ołeh, który studia skończył w Polsce, a i tak nie pracuje w zawodzie. Sam cieszy się z tego co ma – w końcu zarabia wielokrotnie więcej niż u siebie w Tarnopolu, nawet gdyby miał wysokie stanowisko.

– To, że wielu polskich szefów wykorzystuje Ukraińców to też wina tego, że sami godziliśmy się na każdą stawkę, byleby mieć tu pracę – twierdzi Ołeh. – My jesteśmy cwaniacy i wielu Polaków też jest cwanych. To wybuchowa mieszanka i stąd dochodzi do takich sytuacji. Tu po prostu muszą zadziałać wasze urzędy i ułatwić Ukraińcom otrzymanie pozwolenia na pracę i pobyt. Wtedy skończy się „szara strefa” i skończą głodowe stawki.

Wideobloger Roman twierdzi, że gdyby to było tylko możliwe, to Ukraińcy nawet na chwilę nie podejmowaliby pracy w Polsce, tylko jechali do Niemiec. Do naszego kraju przyjeżdżają, bo mimo trudności, w Polsce i tak najłatwiej o wizy.

 

Wojciech Boratyński

Foto: Shutterstock

Materiał dodany przez wpis blogowy o loginie Czester

Jeżeli twoje prawa zostały naruszone napisz do nas w celu usunięcia materiału.

kontakt@goldbalance.pl